December 13 2019 14:00:13
Nawigacja
Aktualnie online
· Gości online: 2

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 30
· Najnowszy użytkownik: marekw
Zobacz temat
 Drukuj temat
OS San
bartek
Cześć, właśnie wróciłem z kilkudniowego wypoczynku w Bieszczadach. Miałem okazję połowić na Odcinku Specjalnym na Sanie i chciałbym Wam po krótce opisać swoje wrażenia.

Do wyjazdu szykowałem się już dość długo, natomiast nie były to przygotowania skrupulatne. Raczej z grubsza czytałem jak się łowi, czym się łowi i gdzie? Bo taka rzeka to jednak nie lada wyzwanie... szerokość jak Odra, głębokość najczęściej powyżej kolan (z nielicznymi miłymi wyjątkami Smile

Żebyście mieli pełny obraz sytaucji, warto przypomnieć, że w zeszłym tygodniu przez cały nasz kraj przetaczały się na zmianę fale upałów i burz. Niestety nie ominęło to również południowo-wschodniej Polski i dlatego pierwsze co zobaczyłem po moim przyjeździe do Leska to San w kolorze zbożowej kawki... niezbyt miły widok dla kogoś kto przejechał 700km żeby w ciągu 3 dni spełnić wędkarskie marzenia. No ale mówi się trudno i łowi się dalej.

Tak wyglądała woda w dniu mojego przyjazdu... żybura fest. Widoczność może z 5cm.

images70.fotosik.pl/8/2279a98b24be917dmed.jpg


No nic, przyjechałem, zapłaciłem, trzeba próbować. Strażnik, Paweł, u którego kupowałem licencję oraz kilka much powiedział, że niestety ale typowe Sanowe muchy (pedałki w rozmiarach #16-#22, mikro chruściki, mikro jęteczki) nie przydadzą się w takich warunkach, ale jednocześnie mam być spokojny, bo jak nie pada to San oczyszcza się bardzo szybko.

Ok, pożegnałem cerbera, zadowolony udałem się do auta, jeszcze tylko meldunek w miłej agroturystyce kilka kilometrów od OS'u i jadę na pierwszą miejscówkę przy Średniej Wsi. Na pierwszy rzut oka, nie jest źle.

images66.fotosik.pl/8/2bd95ceec8e3fb99med.jpg

images68.fotosik.pl/8/8a2cb3c8f0471d8fm.jpg w to zdjęcie klik - powiększy się.

Płanie, których na tym odcinku Sanu niemało są względnie czyste, widać dno, zatem sztandarowa rybka tej rzeki czyli lipień powinna współpracować.

I faktycznie współpracowały, ale same maluchy, nawet nie ma co fotek pokazywać... Jako, że woda czyściła się w oczach, moje oczekiwania rosły z minuty na minutę. Wkrótce na wędce zameldował się pierwszy pstrążek. Jak na "górola" przystało bardzo żwawy i na początku myślałem, że jest co najmniej dwukrotnie większy Smile

images69.fotosik.pl/8/1e0abeaeafa5a399med.jpg

Po chwili pojawił się większy braciszek i z nim zabawa była już przednia. Pomimo, że to oczywiście też maluch jak na to co w OS'ie pływać powinno.

images69.fotosik.pl/8/9623b9655c90803cmed.jpg


Wszystkie ryby jak dotąd padały na dość nietypową przynętę jak na tę porę roku na Sanie czyli... kiełżyka w jaskrawo pomarańczowym kolorze, który z relacji innych wędkarzy jest najlepszy... zimą.

Na miejscówce przy Średniej Wsi złowiłem łącznie 7 sztuk i postanowiłem udać się na mały odpoczynek. Obiadek, krótka drzemka, wracam do łowienia. Zapakowałem dupsko do auta i postanowiłem pojechać w okolice elektrowni w Zwierzyniu, skąd kilka dni wcześniej dochodziły entuzjastyczne relacje jak to wędkarze łowią na suchą muchę. Dojechałem, pusto. Woda wysoka, szybka, San względnie wąski, taki na 50m. Woda oczyściła się już na tyle, że widać było przebiegającą przez środek rzeki rynnę. Niestety pomimo, że roiło się sporo owadów zbiórek tyle co kot naryczał! Co jest?! Może kwestia tej wcześniej zamulonej wody? Może te jętki kupione od Pawła za małe? Może kolor nie taki... Podobno te wielokrotnie kłute bestie są bardzo wybredne. Trochę zwątpiłem tego popołudnia w mityczne możliwości suchej muszki na Sanie. Do końca dnia już nic nie udało mi się złowić, pomimo, że wieczorem zbiórek było znacznie więcej. Frustracja nieznośnie dźwięczała w głowie gdy pierwszy dzień mijał bez choćby jednej przyzwoitej ryby... Humor poprawiały jedynie piękne Sanowe okoliczności przyrody.

images67.fotosik.pl/8/8d396af8c56da53dmed.jpg

Byłem tak zrąbany po powrocie do pokoju, że nie dałem rady nawet obejrzeć finału MŚ...


Drugi dzień przywitał mnie Słońcem wpadającym w okno i błękitnym niebem. Zwiastowało to krystalicznie czystą wodę w Sanie.

I faktycznie po podjechaniu do znanego miejsca - wiaty Vision (kawałek poniżej elektrowni w Zwierzyniu) okazało się, że z wodą jest już całkiem dobrze i można próbować bawić się z suchą muszką. Spotkanych dwóch kolegów muszkarzy męczyło lipienie nimfami. Co rusz z kierunku gdzie prowadzili orkę słychać było złowrogie mamrotanie na ilość zaczepów bo faktycznie było tam wiele roślin na dnie Smile

Ustawiłem się w miejscu gdzie poprzedniego dnia widziałem najwięcej zbiórek i czekałem do czasu wypatrzenia pierwszych oczek na wodzie. Słońce świeciło bardzo mocno, więc z tymi oczkami było słabo, ale w końcu udało mi się wypatrzyć ładną sztukę, która co rusz wyskakiwała zza sporego kamienia w nurcie rzeki. W końcu udało mi się skusić kropka małą oliwkową jętką a potem większą piankową imitacją szarej jętki, ale nie udało się zaciąć za żadnym razem. Nie wiem w czym był problem... Może w ostatniej chwili się cofała i chlapnięcie było od ogona? Nie wiem... w każdym razie męczyłem się tam ok. godziny a moje męki przerwała zbliżająca się szybko burza. Pioruny uderzały już dość blisko więc wyszliśmy wszyscy z wody i każdy po cichu odmawiał paciorek, żeby deszcz nie spowodował ponownego zabrudzenia Sanu, a dokładniej rzeki Olszanki, która wpływając do Sanu kawałek powyżej OS'u powoduje jego zmętnienie. Niestety modły nic nie dały, deszcz zlał całą okolicę solidnie i po 1,5h znowu cała rzeka była w kolorze kawy... Wróciłem więc do nimfy i sprawdzonych poprzedniego dnia kiełżyków. I to był strzał w dychę, od 15-19 złowiłem tego dnia sporo ładnych pstrągów z jednej rynny usianej podwodnymi kamieniami. Na zdjęciu z jednym z nich.

images68.fotosik.pl/9/ab67bc964f9474b5med.jpg

sory za jakość ale w pojedynkę ciężko o dobre zdjęcie, tym bardziej, że starałem się jak najszybciej uwalniać ryby.

Trafiło się również kilka fajnych lipieni, na zdjęciu jeden z nich.

images70.fotosik.pl/9/7b0ca7653607ced5med.jpg


Usatysfakcjonowany postanowiłem, że wieczór spędzę na jakiejś płytkiej, rozlanej płani w poszukiwaniu amatorów suchej muchy. Pomimo mętnej wody ryby podnosiły się do muszek, ale podobnie do pierwszego dnia nie udało mi się nic złowić... No nic, może kolejny ostatni dzień da upragnioną, dużą rybę na suchą muchę. Nad Sanem wieczorami podnoszą się piękne mgły. Dla samych widoków warto było tam pojechać!

images66.fotosik.pl/9/09d2475da9a775e6m.jpg klik w to zdjęcie


Ostatni dzień, wtorek, zacząłem na jednym z końcowych odcinków OS'u, blisko ujścia rzeki Hoczewki. Gdzieś przeczytałem, że można tam liczyć na największe okazy. Jednak na sucharka wieszały się jedynie małe pstrążki, lipienie i jeden całkiem fajny tęczak.

images66.fotosik.pl/9/0f9b8152bb2d7303med.jpg

Zaraz obok kilku wędkarzy robiło sobie imprezę nad wodą więc w poszukiwaniu ciszy pojechałem na miejscówkę z pierwszego dnia - Średnia Wieś - z zamiarem obłowienia łowisk powyżej tej wioski. Wśród nich są znane miejsca jak "pod drutami" czy "dołek głowacicowy". Oczywiście z wędką #5 i przyponami typu 0.13-0.15 mm nie miałem co śnić o łowieniu tych ryb, ale głęboka woda = duże rybska i miałem nadzieję, że nie tylko głowacice tam spotkam.

Przyjazd ma miejscówkę rozpocząłem od spotkania dwóch muszkarzy łowiących na suchara niedaleko parkingu, więc liczyłem, że moje upatrzone miejsca są jeszcze nie tknięte. Po krótkiej wymianie zdań ruszyłem nie zwlekając w górę rzeki. Nagle zza winkla pojawiło się TO:

images67.fotosik.pl/9/4845b8d0b27136aem.jpg klik w zdjęcie

Z 9 takich pontonisk. Kurna, myślę sobie, co to ma być?! ...ale tutaj? Na OS'ie? Gdzie ludzie płacą ciężkie pieniądze żeby połowić taki spływ wielgachnych pontonów z ekipą rozdartych jap na pokładzie? Wydaje mi się, że bez zgody PZW taki spływ nie miałby prawa się odbyć, więc w tej beczce miodu jest jakaś łyżka dziegciu... Najwyraźniej wpływy z licencji nie są wystarczające.

No nic, idąc dalej liczyłem, że nie przepłoszyli ryb. San jest o tyle charakterystyczny, że przełomy przebiegają przez całą jego szerokość, dlatego bystrzyny często kończą się jak nożem odcięte i natychmiast wchodzi się do głębszej, wolniejszej wody. Tak było i w tym przypadku. Z początku sięgała nie głębiej jak do kolan, ale znając dokładnie lokalizację tego osławionego "dołka" z głowacicami szedłem w górę "przyklejony" do lewego brzegu rzeki. W ten sposób przeszedłem z dobre 100m i nagle zorientowałem się, że wody mam już po pas od śpiochów - TO TUTAJ! Fajną szeroką rynną zbliżam się do tej głębiny. Woda zdecydowanie bardziej mętna niż na płyciznach, trochę wolniejsza, ale jednak wyraźnie zaznaczała gdzie przebiega pas głębszej wody, wynoszący wodę z tego doła. Do samego dołka oczywiście nie dotarłem bo pewnie ma on z 3-5m głębokości ale ta rynna, usiana wielkimi głazami wydała się być odpowiednia do posłania pomarańczowego kiełża z mosiężną główką + mniejszej podobnej na skoczku. Słońce paliło niemiłosiernie, więc to głębokie zanurzenie mi odpowiadało i łowienie stało się bardzo przyjemne. I jak to przy nimfowaniu - powolna orka. Kolejne zaczepy powodowały krótkie strzały adrenaliny do głowy, tym bardziej, że roślinność podwodna falując pod wpływem nurtu w pierwszym momencie doskonale imituje walczącą rybę. Poruszałem się bardzo powoli, cała rynna miała może z 200m i kończyła się wyraźnie ciemniejszą plamą na przedzie której sterczały z wody dwa głazy. Dobra, idę dopóki czuję się stabilnie. Powoli zaczynałem tracić nadzieję gdy nagle końcówka linki w miejscu połączenia z przyponem gwałtownie zanurkowała ku głębinie, zacięcie i SRUUU! Coś naprawdę dużego (NARESZCIE!) zaczęło szarpać moją #5 w taki sposób, że chwyciłem wędzisko obiema rękami. Kilku z Was zna mnie już trochę lepiej i wiecie, że wędkarz ze mnie żaden, doświadczenia mam marne, ale tak wyborażam sobie właśnie hole z marzeń... i to było marzenie! Jednocześnie w duchu dziękowałem własnemu rozsądkowi, że chwilę przed wejściem do rynny zamieniłem delikatny przypon na całkiem solidny fluorocarbon 0.20mm. To pozwoliło mi całkiem szybko przyciągnąć rybsko do powierzchni, pierwsze co zobaczyłem to ogromna, podłużna płetwa w cętki mieniąca się barwami fioletu i zieleni a zakończona jak postrzępiona flaga!! SZOK! Chwilę po niej duży lipień błysnął miedzianym, prawie czarnym, wielkim jak patelnia, bokiem i znów zniknął w głębinach. Tańczyłem tak z nim co najmniej 10min co chwila wstrzymując oddech (warto dodać, że w ciągu dwóch ostatnich dni straciłem kilka ładnych ryb, prawdopodobnie przez źle wyregulowany hamulec i zbyt siłowy, agresywny hol). W końcu zmęczyłem go na tyle, że udało mi się spacerkiem wyprowadzić byka na płyciznę. Co za widok... Dobrze wiem, że są większe okazy w tej rzece, ale ten, spokojnie wpływający do podbieraka wydawał mi się rekordem świata Smile

images68.fotosik.pl/10/9045881ca8792d12med.jpg

Nogi się trzęsą, adrenalina buzuje, w gardle sucho. Jest mój!

images70.fotosik.pl/10/10568919f2afcf77med.jpg

Jest wiele plusów łowienia w pojedynkę, ale jest też duży minus - nie ma kto strzelić pamiątkowej foty... więc mi pozostała jedynie taka, kiepskiej jakości :/

images68.fotosik.pl/10/ec6fad97306da48fmed.jpg


Lipień miał +50cm, dokładnie nie mierzyłem, pomiar wzięty z podbieraka. Na żywo prezentował się wspaniale.

Po tej rybie, z tej samej rynny udało mi się złowić jeszcze 4 lipienie w okolicach 40-45cm + jednego pstrąga 45-50cm, który walczył jak lokomotywa!


images69.fotosik.pl/10/e98bde27813e332fmed.jpg


Łącznie w ten wtorek złowiłem 15 ryb z czego 7 w okolicach 40-50cm więc ten dzień będę długo pamiętał! Ok. godziny 16 zakończyłem łowienie z myślą, że raczej nie mam co liczyć, że coś mnie jeszcze tego dnia zaskoczy i powróciłem do bazy Smile

San... I'll be back!
Edytowane przez bartek dnia 18-07-2014 22:05
no kill
 
trinited
Świetna relacja, wreszcie się przydał nowy podbierak.
 
BLUE_CHEER
Najciekawszy post ever of the forum !!!
Dzięki Smile
 
www.szczupakrogalinek.pl.tl
bobesku
Ładnie Panie Smile

gratki
 
bartek
dzięki Panowie. Polecam wypad na taki OS. Naprawdę fajne łowienie. pozdr
no kill
 
Maciej77
Gratulacje za rybki i relacje (zwłaszcza ten lipień jest przepiękny).Fajnie że połowiłeś ładne rybki.Ja w czerwcu byłem cztery dni na Łupawie i połowiłem na jętkę sporo rybek i kilka też nie dało się wyciągnąć.Niestety też byłem sam,więc zdjęć nie mam tylko filmiki nagrałem kamerą umieszczoną na wysokości "klaty"ale jakoś średnio reżysersko wyszły to relacje sobie odpuściłem.Jeszcze raz gratulację za spełnienie marzeńGrin.Pozdrawiam.
Pozdrawiam Macie jSmile Only C&R
 
bartek
Maciej - to pochwal się! pozdr
no kill
 
Maciej77
Bartku jak napisałem wcześniej nie ma co pokazywać bo część kadru chwilami przysłaniała kamizelka i inne takie wpadkiSad.A jak już coś siedziało na kiju to nie miałem czasu bawić się z kamerą.To pierwsze podejście z nagrywaniem nad wodą bo przeważnie kamera jest używana na maratonach mtb Grin.Jak sklecę coś z kawałków do wrzucę na youtube tylko muszę ogarnąć jakim programem to zrobić,bo z muvie makerem coś mi się stało i go wywala albo zawiesza mimo ponownej instalki.Jak coś na to poradzę dam znać.Pozdro.
Pozdrawiam Macie jSmile Only C&R
 
bartek
dzięki, oby takich więcej. pzdr
no kill
 
bartek
https://www.youtu...H8ZMX9F1r4 Siatkarzy mamy złotych teraz pora na złote ... pstrągi! Zobaczcie co facet holuje w 6 minucie... Dla mnie bomba! Tę odmianę nazywa się Palomino Rainbow Trout i w niektórych ciekach USA wpuszcza specjalnie jako rybki sportowe. Wydaje mi się, że to po prostu albinosy . Chętnie bym złowił takie "żywe złoto" np. w Sanie. pzdr
no kill
 
bartek
http://rzeszow.rd...arlisk-ryb mają rozmach skurwis*ny... 4000 ton żwiru :/
no kill
 
bartek
za miesiąc znowu będę miał okazję i szczęście połowić na OS San. Mam przy okazji pytanie czy któryś z Was nie miałby i chciałby mi pożyczyć sprzętu na ... głowatkę. Jakiś switch na ten przykład w 7,8 klasie + kręcioł. I tak pewnie nie skorzystam, bo to trochę jak łowić ducha. Ale nie wiem czy mi coś nie odbije podczas 10-dniowego pobytu i nie będę chciał spróbować. Tym bardziej, że mam namierzone dwie grube jamy niedaleko miejsca pobytu. pozdr
no kill
 
the_end
Co do głowacic to zdecydowanie polecam Ci jedno miejsce. Na pewno je kojarzysz, to skała w Zwierzyniu(jakiś 0,5-1km poniżej zrzutu wody w Zwierzyniu/most). To jest miejsce, gdzie podobno gromadzi się nawet kilkanaście, kilkadziesiąt sztuk. Jedyny minus tego miejsca to, że wiecznie jest obsadzone, dlatego najlepiej jesli pojawiłbyś się tam bardzo wcześnie rano 4-5.
Są inne miejsca, gdzie spotkasz głowacice, ale tam jest dużo mniej ich. Innymi popularnymi miejscami to progi jakieś 500m poniżej drutów jama głowacicowa oraz płań pod Bachlawą(jak dla mnie najtrudniejsze miejsce na OS)- te miejsca są relatywnie spore, a ilość głowacic jest wyraźnie mniejsza. Kiedyś sprawdzały się latem duże nimfy larwy jętki- takie żółte. To tyle wiem n/t głowacic na OS.
W ostatnich latach zdarza się przyłów w postaci głowacicy na prawej odnodze pierwszej wyspy(ten wlew) koło wiaty.
Kiedyś mój kolega próbował oraz parę razy rozmawiałem z Tobiaszem na ten temat.
Kija niestety nie mogę Ci pożyczyć, bo mam za lekki, bo 6, a na głowatkę to potrzeba juz jednak mocniejszego orężą. Myślę, że 8 byłaby optymalna.
Pzdr
 
bartek
Dzięki za rady. Miejsca, które wymieniasz znam z różnych przewodników po OS, oczywiście łowiłem też w ich okolicach ale nigdy nie nastawiałem się na głowacice. Co do sprzętu może kupię coś z tej serii Jaxona Monolith XT Switch? Nie drogie te wędki a z tego co czytałem bardzo udana seria. pozdr
no kill
 
bartek
Cześć Panowie! Wpadłem na taki pomysł, żeby na przełomie października/listopada (terminy do ustalenia ale bardziej listopad) pojechać na 3-4 dni na San na lipienie. Podróż raczej samochodem, nie widzę możliwości dotarcia tam inaczej. Podróż trwa 7,5h więc jest do zrobienia "na raz". Myślę, że w wyprawie mogłoby wziąć udział 4 osoby więc oprócz mnie pozostają 3 miejsca. Są jacyś chętni? W przypadku gdy ktoś nie jest fanem łowienia lipieni na OS'ie można również rozważyć łowienie na Solinie (zbiorniku) czy Myczkowcach. Pełno tam rekordowych rybonów i masa wody do obłowienia. Koszt paliwa - ca. 400-500 zł w obie strony + 100zł za autostradę + to co wyjeździmy na miejscu. Koszt agroturystyki 20-40zł/dobę. Koszt łowienia na OS - 90zł/dzień ale można też łowić poniżej OS gdzie też są ładne ryby. Koszt 40zł/górskie/członek PZW. Więc jak ktoś ma chęć - zapraszam. Jedno mogę zagwarantować - jak tam pojedziecie będziecie chcieli wracać! Pozdrawiam
no kill
 
bori
Dam znac,ale bardziej pocztek listopada jak dla mnie.
bori
 
bartek
Brałem Ciebie Bori pod uwagę nawet bez deklaracji Smile
no kill
 
bori
OkCool
bori
 
the_end
Z wielką chęcią bym też pojechał i powoli nad tym pracuje.
Nad Sanem jakiś czas temu sprawdzały się pedałki i w okresie jesiennym dobre były na czarnych główkach(dlatego, że pstrąg mniej chętnie na nie bierze). Kolory, które zwłaszcza były skuteczne to wszelkie odcienie czapli i szarości i oliwkowym. Zdecydowanie gorzej sprawdzał się bażant, brąz. Co ciekawe więcej lipieni było poza OS. Podobno na samym OSie za zimna woda. Gdybym nie jechał i chcielibyście informacje to mój kolega ma kumpla strażnika i mogę zrobić wywiad, co tam się w danych warunkach sprawdza i gdzie najlepiej łowić.
 
bartek
Dzięki @the_end. Pewnie zna Roberta Tobiasza, ja też się u niego zaopatruję i zawsze mi powie co trzeba. Ale odezwę się jak nadejdzie pora. Pozdr
no kill
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Wygenerowano w sekund: 0.05 1,915,607 unikalne wizyty